Przejdź do treści

Polski Wersal – ścieżka turystyczna

Niegdyś ziemie Rzeczypospolitej i Wielkiego Księstwa Litewskiego obfitowały w rezydencje magnackie, pałace i dwory, którym zawsze towarzyszyły ogrody. W krajobrazie kulturowym Białegostoku szczególną rolę odgrywa założenie pałacowo-ogrodowe Branickich. Geneza tutejszej siedziby dworskiej sięga początku XV wieku. Późniejsze koleje losu doprowadziły do powstania wspaniałej rezydencji wielkopańskiej. W XVIII wieku słynny geograf niemiecki pisał: Śliczny zamek z ogrodem bardzo dobrze założonym należący Hrabi Branickiemu – Polski Versailles. Od tej pory określenie „Polski Wersal”, a później również „Wersal Podlaski” było nierozerwalnie związane z pałacem w Białymstoku. Swoją urodą obiekt przyciągał gości nie tylko z kraju, ale i z zagranicy, a królowie polscy przyjmowani byli tu z całym ceremoniałem królewskim. Spoglądając dziś na pałac czasami trudno uzmysłowić sobie jego bogactwo i rozmach z czasów największej świetności, choć nadal przetrwało określenie „Wersalu Podlaskiego” czy „Polskiego Wersalu”. Dziś uwagę przyciąga monumentalizm założenia pałacowo – ogrodowego, jego bogata historia, a także prowadzone prace rewaloryzacyjne, które przywracają XVIII-wieczny blask rezydencji.

Najważniejszy i najbardziej rozpoznawalny zabytek Białegostoku, czyli Pałac Branickich wraz z ogrodami i otoczeniem budzi uzasadniony zachwyt większości turystów odwiedzających Białystok, a także jest miejscem chętnie odwiedzanym przez mieszkańców miasta. Rewitalizacja założenia pałacowo-ogrodowego kontynuowana co roku przywraca „Polskiemu Wersalowi” dawny XVIII-wieczny blask. Jednak większość osób odwiedzających to miejsce nie ma pojęcia o funkcji, jaką w karierze Jana Klemensa Branickiego pełniła jego rezydencja, ani o europejskiej randze i wyjątkowości białostockiego założenia. Spacerowicze oglądają rzeźby i pawilony, zachwycają się nasadzeniami roślinnymi, ale brak im wiedzy na temat znaczenia i uzasadnienia każdego z tych elementów architektury ogrodowej. 

Naszą odpowiedzią na to jest zaprezentowana poniżej ścieżka turystyczna „Polski Wersal”, która prowadzi Państwa przez założenie pałacowo-ogrodowe Branickich dając możliwość dokładnego poznania wymienionych na niej obiektów. Punkty zaznaczone na mapie są opisane na stronie internetowej www.szlaki.bialystok.pl, a na każdym opisanym obiekcie znajdują się niewielkie tabliczki z kodami QR, które odsyłają do opisów. Podczas spaceru wystarczy mieć telefon z dostępem do internetu, zeskanować z tabliczki interesujący Państwa kod i wejść w barokową przeszłość magnackiej rezydencji hetmana wielkiego koronnego Jana Klemensa Branickiego.

Zapraszamy na spacer!


Autorstwo: ścieżka turystyczna „Polski Wersal” jest efektem realizacji zadania publicznego „Objaśniamy Polski Wersal” realizowanego w 2025 roku przez Regionalny Oddział PTTK w Białymstoku dzięki dofinansowaniu ze środków Miasta Białystok. Autorki opisów: Sylwia Bućko, Katarzyna Pierwienis, Izabela Szymańska, Iza Walentynowicz, Magdalena Muskała. Fotografie: Ewa Witkowska.

POBIERZ BROSZURĘ:

POBIERZ MAPĘ GOOGLE:

1. BRAMA WIELKA „GRYF”

1758 r., Jan Henryk Klemm

1956 r. rzeźby 4 geniuszy, zespół Stanisława Kiliszka, PKZ Warszawa

2006 r. – rzeźba Gryfa, Zespół autorski „Una Voce” Krystyna Borkowska-Niemojewska, Wojciech Lachowicz (Kraków)

Brama wjazdowa, zwana „Gryfem”, pomyślana w formie łuku triumfalnego wprowadzała gości hetmana Branickiego na teren założenia pałacowo-ogrodowego. Bramę projektu Jana Henryka Klemma zrealizowano pierwotnie dużo bliżej pałacu, ale w 1758 r. hetman zdecydował się ją przenieść na obecne miejsce. Na rycinie Pierre Ricaud de Tirregaille’a z połowy XVIII w. widać bramę na jej pierwotnym miejscu oraz słupy ze spoliami (dekoracjami w formie zbroi rycerskiej), przez które w tamtym czasie wkraczało się na teren pałacu. Wewnętrzne pomieszczenia po obu stronach Bramy Wielkiej stanowiły  kordegardę przeznaczoną dla warty oraz sień ze schodami na piętro. Na wieży bramnej umieszczono zegar, który był symbolem prestiżu rezydencji. Sprowadzenie mechanizmu zegarowego ze Szwajcarii było zapewne kosztowne, ale Jan Klemens Branicki, trzeci pod względem zamożności w XVIII-wiecznej Rzeczpospolitej, mógł sobie pozwolić na taki wydatek. Zegar składał się z trzech mechanizmów połączonych ze sobą systemem kół zębatych napędzanych za pomocą odważników zawieszonych na linach. Po renowacji dokonanej w 2000 r. przez Witalisa Puczyńskiego zegar znów odmierza czas oraz sygnalizuje dźwiękiem gongów pełne godziny i kwadranse. W środkowej partii bramy widać dekorację w formie panopliów, czyli płaskorzeźbionych akcesoriów wojennych, wśród których na tarczy widnieje wizerunek zlatującego orła trzymającego w szponach pioruny. To symbol Jowisza, w mitologii rzymskiej ojca Herkulesa, którego Branicki uczynił motywem przewodnim w swojej rezydencji. Bramę Wielką wieńczy prawie trzymetrowa figura pozłacanego Gryfa siedzącego na złotej kuli, trzymającego w szponach tarczę z inicjałami Jana Klemensa Branickiego. To mityczne stworzenie ogłasza chwałę i potęgę właściciela pałacu, a brama jest hołdem dla całego rodu Branickich herbu Gryf. Oryginalna rzeźba gryfa, jak również postacie Marsa, Minerwy i Herkulesa zdobiące środkowy poziom bramy, nie przetrwały ze względu na to, że były wykonane z drewna. W latach 50-tych XX w. narożniki górnego balkonu ozdobiono postaciami czterech geniuszy, które nie korespondują z pierwotnie zaplanowanymi treściami wystroju rzeźbiarskiego. Gryfa zrekonstruowano w 2006 r. z trwałego, a zarazem lekkiego laminatu z żywic syntetycznych. Dokonał tego Zespół Autorski „Una Voce” Krystyna Borkowska-Niemojewska i Wojciech Lachowicz z Krakowa. 

2. DZIEDZINIEC WSTĘPNY

lata 30. XVIII w.

rewaloryzacja w 2010 r. wg projektu arch. Tomasza Rogali

Zgodnie z francuskimi wzorcami barokowe rezydencje budowano według zasady „entre cour et jardin” – „między dziedzińcem a ogrodem”. W Białymstoku przed pałacem utworzono dwa dziedzińce: avant cour (dziedziniec wstępny) i cour d`honneur (dziedziniec paradny lub dziedziniec honorowy). Rozdzielone były one murem, w którym główne przejście zaakcentowano dwoma grupami rzeźbiarskimi przedstawiającymi walczącego Herkulesa. Odległość, jaką należało pokonać odwiedzając pałac, miała pokazać wielkość siedziby i jednocześnie znaczenie jej właściciela. Wynosiła ona 172 m od bramy wjazdowej do drzwi frontowych pałacu.  Zanim goście dotarli do wejścia, mijali trzy warty w budkach strażniczych – janczarską przed Bramą Wielką, węgierską przed rzeźbami Herkulesów i gwardii pieszej koronnej na dziedzińcu honorowym. Wątki militarne miały dawać wyraźną informację o statusie gospodarza rezydencji – nie tylko jako magnata, ale przede wszystkim dostojnika wojskowego.  Główna i poprzeczna aleja dziedzińca wyłożone były kamieniem polnym, a pozostałe ścieżki wysypane drobnym żwirkiem. 

Barokowa moda na wykorzystywanie fontann jako elementów dekoracyjnych o niesamowitym efekcie dotarła również do Białegostoku, w związku z tym Branicki dwukrotnie podejmował próby realizacji fontann na dziedzińcu wstępnym. Budowa fontann i osiągnięcie zamierzonych efektów wizualnych wymagały jednak zaawansowanej wiedzy inżynieryjnej i hydraulicznej oraz odpowiednich materiałów. Wiadomo, że białostockie partery z fontannami nie przetrwały zbyt długo i ostatecznie z nich zrezygnowano jeszcze za życia hetmana Branickiego. Zostały one zrekonstruowane w 2010 roku w trakcie szeroko zakrojonych prac rewaloryzacyjnych całego dziedzińca wstępnego. Powstały dwa płytkie trapezoidalne baseny – sadzawki z pojedynczym tryskającym strumieniem wody, a wokół nich założono trawniki. Zasadzono także szpaler 48 niskopiennych lip holenderskich po obu stronach dziedzińca. Wokół trawników z wgłębnikami i fontannami wykonano drewniane ogrodzenie wzorując się na rycinie projektowej Pierre Ricaud de Tiregaille’a z lat 1755-56. Ogrodzenie owo, zgodnie z duchem epoki, było najprawdopodobniej malowane w biało-czerwone pasy. Takie same kolory nosił herb Branickich – biały Gryf na czerwonej tarczy. Ta kolorystyka pojawiła się również w Ogrodzie Górnym (drewniane donice z drzewkami cytrusowymi i laurowymi), na elewacji frontowej pałacu (tympanon z kartuszem herbowym) oraz na liberii noszonej na dworze Branickiego. W taki symboliczny sposób wskazywano na Branickiego jako gospodarza białostockiej rezydencji. 

3. PAWILON PÓŁNOCNY (od ulicy Legionowej)

lata 70. XVIII w./rewaloryzacja 2009 r. wg projektu arch. Tomasza Rogali

Bliźniacze pawilony w linii muru pojawiają się w przekazach ikonograficznych dopiero pod koniec lat 70. XVIII w., co oznacza, że ich budową kierowała Izabela Branicka już po śmierci małżonka. Prawdopodobnie kontynuowała ona dzieło uzupełnienia kompozycji dziedzińca wstępnego o elementy zaprojektowane przez męża, a funkcja obu obiektów pozostawała rzeczą wtórną. Pawilony pokryte były gontem malowanym na zielono (kolor spatynowanej miedzi), a ich szczyty zdobiły pozłacane wazy, mające uzupełniać istniejące w obrębie dziedzińców plamy złota (kula na Bramie Wielkiej oraz kula Wszechświata trzymana przez Atlasa nad tympanonem pałacu). Rewaloryzacja pawilonów zakończona w 2009 roku przywróciła im pierwotną kolorystykę, odtworzono wejścia od strony dziedzińców, a wewnątrz utworzono lapidaria z artefaktami wydobytymi w trakcie prac archeologicznych. W pawilonie północnym znajdują się m.in. fragmenty XVIII-wiecznych basenów fontann ogrodowych oraz kamiennych ławek i ogrodzenia.

4. PAWILON POŁUDNIOWY (od ul. Mickiewicza)

Lata 70. XVIII w./rewaloryzacja 2009 r. wg projektu arch. Tomasza Rogali 

Wielce zagadkowymi elementami dziedzińca wstępnego są dwa budynki określane w źródłach mianem „Studni”. Pawilony pojawiają się w przekazach ikonograficznych dopiero pod koniec lat 70. XVIII w., co oznacza, że ich budową kierowała Izabela Branicka już po śmierci małżonka. Prawdopodobnie kontynuowała ona dzieło uzupełnienia kompozycji dziedzińca wstępnego o elementy zaprojektowane przez męża, a funkcja obu obiektów pozostawała rzeczą wtórną. Mimo zachowanej ryciny jednego z pawilonów podpisanej „Studnia w Białymstoku” nie udało się w toku badań archeologicznych potwierdzić istnienia cembrowin, które mogłyby wskazywać na taką właśnie funkcję budynków. W pawilonie południowym odkryto natomiast relikty konstrukcji kamiennych i ceglanych, które mogły być częścią fundamentu machiny napędzającej fontanny na dziedzińcu wstępnym, a częściowo kanałami kanalizacyjnymi o późniejszym rodowodzie. Rewaloryzacja pawilonów zakończona w 2009 roku przywróciła im pierwotną kolorystykę, odtworzone zostały wejścia od strony dziedzińców, pozłocono wazy, a wewnątrz utworzono lapidaria z podświetlonymi elementami konstrukcji odkrytych podczas prac archeologicznych.

5. OFICYNA Z ARSENAŁEM

XVIII w.

2013 r., dekoracja rzeźbiarska na attyce, Jerzy Grygorczuk

Dawna „oficyna za kuchnią”, składająca się ze starszego budynku z ryzalitem (dzisiejsza Galeria Arsenał) i dobudowanej do niego od frontu w latach 1756-57 oficyny (dziś siedziba restauracji), była częścią okazałego zaplecza gospodarczego pałacu Branickich. W oficynie frontowej znajdowały się: cekhauz z kolekcją broni, pokoje marszałka dworu, skarbiec korzenny oraz przechowalnia sreber i porcelany dworskiej, w tylnej zaś części na parterze mieściły się pasztetnia i piekarnia, a na piętrze m.in. „stancja pana cukiernika”. Zespół rzeźbiarski nad wejściem od strony ul. Mickiewicza, zwany w źródłach „armaturą”, został wykonany przez Jana Chryzostoma Redlera i składał się z trzech elementów symbolizujących hetmańskie formacje bojowe Branickiego. W środku znajduje się moździerz z krótką lufą – model XVII-wieczny (artyleria), po lewej stronie morion, hełm z zadartym daszkiem (piechota), a po prawej hełm burgundzki, przypominający głowę delfina (jazda). Oba hełmy były paradne, bogato zdobione i z pióropuszami. Po zniszczeniach wojennych rekonstrukcji „armatury” podjął się w 2013 roku prof. Jerzy Grygorczuk na podstawie przedwojennej fotografii, korespondencji J. K. Branickiego z oficjalistami oraz zachowanych bliźniaczych realizacji J. Ch. Redlera w Radzyniu Podlaskim.

6. HERKULES WALCZĄCY ZE SMOKIEM

piaskowiec

1758, Jan Chryzostom Redler

Dziedziniec wstępny od dziedzińca honorowego oddziela niewielki murek z dwoma imponującymi rzeźbami Herkulesów, które tworzą rodzaj pylonów bramnych. Przedstawiają one dwie najważniejsze z dwunastu walk bohatera. Postać Herkulesa jako wcielenie herosa doskonałego, wpisuje się znakomicie w ideowe założenia całej rezydencji. Białostockie Herkulesy są oryginalne i wyjątkowe. Ich metaforyczne przesłanie uratowało je od zniszczenia, gdy w latach 30-tych XIX w. zakupiony przez  cara pałac stał się siedzibą Instytutu Panien Szlacheckich. 

Posąg lewy przedstawia Herkulesa walczącego ze smokiem Ladonem, strażnikiem drzewa rodzącego złote jabłka w ogrodzie Hesperyd. Herkules to muskularny mężczyzna z zarostem, odziany jedynie w pancerną skórę lwa nemejskiego, a jego główną bronią jest maczuga. Rzeźba ustawiona jest na cokole ozdobionym dwoma płaskorzeźbami z powtórzonymi atrybutami Herkulesa: lwią skórą i maczugą. Płaskorzeźby udekorowane są wieńcami laurowymi i gałązkami palmowymi, symbolami chwały i zwycięstwa.

7. HERKULES WALCZĄCY Z HYDRĄ

piaskowiec

1758, Jan Chryzostom Redler

Dziedziniec wstępny od dziedzińca honorowego oddziela niewielki murek z dwoma imponującymi rzeźbami Herkulesów, które tworzą rodzaj pylonów bramnych. Przedstawiają one dwie najważniejsze z dwunastu walk bohatera. Posągi Herkulesa Jan Klemens Branicki zamówił ze szczegółami u słynnego warszawskiego rzeźbiarza, Jana Chryzostoma Redlera. Artysta wykonał je z piaskowca w swoim warsztacie w 1758 r., a detale ukończył na miejscu. Były to w tamtym czasie największe rozmiarem rzeźby w Białymstoku.
Posąg prawy przedstawia Herkulesa walczącego z hydrą lernejską, której odradzają się głowy. Rzeźba ustawiona jest na cokole ozdobionym dwoma płaskorzeźbami z widocznymi na nich atrybutami Herkulesa: na zewnętrznej stronie znajdziemy róg obfitości zdobyty w walce z Acheloosem, na wewnętrznej martwego węża na chuście. Płaskorzeźby są udekorowane wieńcami laurowymi i gałązkami palmowymi, symbolami chwały i zwycięstwa.

8. HERKULES/ATLAS

piaskowiec

1954-58 r., zespół Stanisław Kiliszka, PKZ Warszawa

W kolumnadzie w lewej oficynie pałacu Branickich znajduje się pojedyncza rzeźba Atlasa dźwigającego kulę Wszechświata. Wykonana ona została podczas powojennych prac rekonstrukcyjnych pałacu Branickich w latach 1954-58 w pracowni PKZ Warszawa przez zespół kierowany przez Stanisława Kiliszka. Jeśli spojrzymy na grupę rzeźbiarską nad głównym wejściem do pałacu, odnajdziemy w obu rzeźbach bliźniacze podobieństwo. Nowy Atlas na górze zastąpił swojego poprzednika w latach 1985-1986 w trakcie odnawiania wystroju rzeźbiarskiego pałacu, ponieważ stwierdzono dość poważne uszkodzenia pierwotnej rzeźby.  

Mitologiczny Atlas był przedstawicielem tytanów, bogów z pokolenia olbrzymów. Za udział w spisku przeciw władzy Jowisza, został przez niego skazany na podtrzymywanie sklepienia niebieskiego przez wieczność. Znając wymowę ideową rezydencji Branickich i sięgając do mitologii wiemy, że w białostockiej postaci Atlasa wyrzeźbiony został Herkules w trakcie jednej ze swoich dwunastu prac. W trakcie misji zdobycia złotych jabłek nieśmiertelności okazało się, że Herkules, jako półbóg, nie mógł dostać się do rajskiego Ogrodu Hesperyd, w którym rosła rodząca je jabłoń. Heros poprosił więc Atlasa o pomoc, a w zamian na krótki czas wziął na swoje barki ciężar globu. Tak więc posąg stojący dziś w loggi lewej oficyny, jak i jego nowszy odpowiednik w Grupie Atlasa nad tympanonem pałacu to przedstawienia Herkulesa. Towarzyszą mu w górnej grupie rzeźbiarskiej postacie w hełmach z pióropuszami, najprawdopodobniej bóstwa wojny, Mars i Minerwa. Poniżej zaś znajduje się herb rodu Branickich Gryf w otoczeniu panopliów o charakterze militarnym. Liczne odwołania do Herkulesa w białostockiej rezydencji tworzyły program ikonograficzny apoteozujący samego hetmana jako antycznego herosa. A przedstawienie go jako Atlasa dźwigającego kulę Wszechświata miało pokazać, jak wielka odpowiedzialność spoczywała na barkach Branickiego, szczególnie w czasach niepewnych elekcji królewskich w Rzeczypospolitej, gdy hetman wielki koronny – zwierzchnik sił zbrojnych miał być gwarantem bezpieczeństwa ojczyzny. Oryginalne XVIII-wieczne rzeźby znad tympanonu pałacu nie zachowały się, zdjęto je w XIX wieku i wywieziono do Rosji.

9. PAŁAC BRANICKICH

XVII-XVIII w. /odbudowany 1945-56, PKZ Warszawa

Pałac Branickich to jedna z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych barokowych rezydencji magnackich w Europie środkowo-wschodniej. Wyjątkowej nie tylko z powodu swojej architektury, ale także dlatego, że właśnie w tym miejscu zaczęła się historia Białegostoku. Pierwszy drewniany dwór zbudował tu ród Raczkowiczów, prawdopodobnie w II połowie XV wieku. W kolejnym stuleciu nowi właściciele, Wiesiołowscy, wznieśli murowaną kamienicę. Otoczony wodami i umocnieniami budynek stał się zalążkiem dzisiejszego pałacu. Do dzisiaj zachowały się elementy gotyckich sklepień oraz okienko piwniczne od strony elewacji ogrodowej.

Wielki przełom nastąpił w drugiej połowie XVII wieku, gdy majątek trafił w ręce rodu Branickich – jednej z najbardziej wpływowych rodzin magnackich w Rzeczypospolitej. Nowy właściciel, Stefan Mikołaj Branicki, postanowił przekształcić dawną kamienicę w nowoczesną, reprezentacyjną rezydencję. Pod koniec XVII wieku pod kierunkiem architekta Tylmana z Gameren, rozpoczęła się gruntowna przebudowa. Budynek otrzymał barokową szatę, zrezygnowano z funkcji obronnych na rzecz elegancji, harmonii i efektowności. Dzieło to kontynuował i rozwinął kolejny z Branickich, hetman wielki koronny Jan Klemens – jedna z najpotężniejszych postaci epoki saskiej. Wykształcony, ambitny i świetnie zorientowany w ówczesnych trendach europejskiej architektury. Z pomocą najlepszych architektów – m.in. Jakuba Fontany i Jana Zygmunta Deybla – rozbudował rezydencję, która zyskała miano Polskiego Wersalu. Barokowy pałac otoczono ogrodami, wypełnionymi zarówno kwiatami, drzewkami pomarańczowymi jak również licznymi rzeźbami mitologicznych postaci i personifikacje cnót. Miały one przypominać o potędze hetmana i świetności Rzeczypospolitej. Jan Klemens wraz z małżonką Izabelą z Poniatowskich stworzyli tu nie tylko prywatną rezydencję, ale prawdziwe centrum polityczne, kulturalne i artystyczne. Działała tu m.in. Pałacowa Szkoła Położnych, gościł Franciszek Karpiński, a w apartamentach królewskich często bywali trzej ostatni królowie Polski. Schyłek świetności Białegostoku zbiegł się z upadkiem I Rzeczypospolitej i okresem zaborów. Po bezpotomnej śmierci ostatniej właścicielki pałacu Izabeli z Poniatowskich Branickiej, dobra przeszły w ręce króla pruskiego, a następnie w 1809 roku cara rosyjskiego Aleksandra I. Pałac zatracił charakter prywatnej rezydencji i zaczął pełnić funkcje publiczne. Mieściły się tu kolejno – szkoła dla dziewcząt nazywana Instytutem Panien Szlacheckich, w okresie I wojny światowej niemiecki szpital polowy, a po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – Urząd Wojewódzki. Ostateczny kres świetności pałacu przyniosła II wojna światowa. W lipcu 1944 roku, podobnie jak całe centrum Białegostoku, pałac spłonął. W 1946 roku rozpoczęto odbudowę rezydencji Branickich wg XVIII wiecznych wzorów. Od 1950 roku pałac jest główną siedzibą Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, a od 2011 roku również Muzeum Uniwersytetu Medycznego i Pałacu Branickich. 

10. PRAWA OFICYNA PAŁACU BRANICKICH

XVIII wiek, Muzeum Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i Pałacu Branickich

Prawe skrzydło Pałacu jest dziś główną siedzibą Muzeum Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i Pałacu Branickich. Wybudowano je w XVIII wieku jako oficynę mieszkalną i częściowo gospodarczą. W części usytuowanej bliżej korpusu głównego, mieściła się oficyna mieszkalna, którą wypełniały zdobne apartamenty. Ich rezydentami byli m.in. medycy zatrudniani na dworze przez Branickich. Najsłynniejszym z nich był dr Jakub Feliks de Michelis – chirurg, położnik sprowadzony do Białegostoku przez Izabelę z Poniatowskich Branicką. Mieszkając w białostockim pałacu, za zgodą swojej protektorki, założył tu Pałacową Szkołę Położnych przekształconą następnie w Instytut Akuszerii. Był on autorem podręczników do akuszerii oraz książek o szczepieniach przeciwko ospie, wydawanych w Supraślu i Wilnie. W tej części oficyny mieściły się również apartamenty, do których przenosiła się na czas zimy po śmierci męża Izabela z Poniatowskich Branicka. Zaś w drugiej części prawego skrzydła mieściła się stajnia pałacowa. Znajdowały się tu boksy dla 24 koni hetmańskich, pompa wodna, końskie żłoby. 

Od 2011 roku prawe skrzydło Pałacu zajmuje Muzeum Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Na parterze mieści się stała wystawa poświęcona dziejom medycyny i farmacji. Można tu zobaczyć m.in. odtworzone wnętrza dawnej apteki, gabinetów lekarskich czy szpitala polowego, nawiązujących do medycznych dziejów Pałacu. To też punkt wyjścia do zwiedzania kolejnych wystaw muzealnych w Pałacu i poznania jego barokowej przeszłości. Stąd, po zakupieniu w kasie biletu, zaczyna się zwiedzanie wnętrz Pałacu Branickich. Zawsze o określonych godzinach i z przewodnikiem muzealnym. 

Przed wejściem do Muzeum można obejrzeć relikt pałacowej piwnicy z XVII wieku. Obszar ten kryje również fundamenty zabudowy dworskiej z czasów pierwszych właścicieli dóbr białostockich – Raczko-Tabutowiczów. Zostały one odkryte pod powierzchnią dziedzińca paradnego podczas badań archeologicznych w latach 2022-2023. Obok reliktów dworskich odnaleziono tysiące artefaktów: fragmenty ceramiki z różnych epok (IV-XX wiek), buteleczki po lekarstwach ze szpitala polowego oraz jedna z największych w Polsce kolekcji kafli piecowych zarówno z czasów Raczkowiczów, Wiesiołowskich jak i Branickich.

11. SALON TOSKAŃSKI

lata 30. XVIII w., odbudowany w nowym miejscu 1959-62

Ogród Dolny, w którym znajduje się Salon Toskański, powstał najprawdopodobniej w ostatnich latach XVII w., kiedy to Stefan Mikołaj Branicki przystąpił do gruntownej przebudowy dotychczasowego dworu i jego otoczenia na barokową rezydencję typu entre cour et jardin. Projekty pałacu i zapewne także towarzyszącej pałacowi kompozycji ogrodowej sporządził w 1691 r. architekt Tylman z Gameren. Panowała wtedy moda na geometryczne ogrody włoskie i francuskie. W XVIII wieku Jan Klemens Branicki przebudował i rozbudował istniejące założenie ogrodowe w duchu barokowym, co przyczyniło się do powstania „Polskiego Wersalu”. 

Jedną z pięciu wzmiankowanych w źródłach „altanek” ogrodowych był Salon Toskański w Ogrodzie Dolnym usytuowany nad jednym z trzech stawów otaczających założenie pałacowo-ogrodowe.  Była to niewielka budowla w kształcie kolumnady, z dwoma kamiennymi schodkami prowadzącymi nad brzeg stawu, która powstała w drugiej połowie lat 30. XVIII w. Attykę altany dekorowało sześć drewnianych pomalowanych na biało waz. Na wewnętrznej tylnej ścianie wykonano malowidło przedstawiające m.in. Minerwę. Była to rzymska bogini mądrości, sztuki i rzemiosł, córka Jowisza i Junony. W Rzymie uzyskała ona także aspekt bogini wojny, a jej greckim odpowiednikiem była Atena. Zazwyczaj przedstawiano ją w pancerzu, hełmie i z włócznią. Minerwa należy do mitologicznego kręgu Herkulesa, wokół którego został zbudowany wątek programu ideowego rezydencji Jana Klemensa Branickiego. Całości Salonu Toskańskiego dopełniały ustawione po bokach dwa trejaże, które zakrywały widoki nie przewidziane do podziwiania, np. zabudowania gospodarcze mieszczące się poza obrębem założenia pałacowo-ogrodowego. Z upływem czasu ta część Ogrodu Dolnego uległa zniszczeniu, a powojenne zmiany urbanistyczne sprawiły, że miejsce, w którym Salon stał pierwotnie, znalazło się poza obrębem aktualnego terenu ogrodu. W latach 1945-1962 Salon Toskański odbudowano według projektu Stanisława Bukowskiego na nowym miejscu, nie odtworzono jednak jego dawnego wystroju rzeźbiarskiego ani malarskiego.

12. ALTANA POD ORŁEM

stal, drewno, żywica epoksydowa

2011 r., arch. Tomasz Rogala, rzeźb. Michał Jackowski

Altana trejażowa, czyli  drewniana, ażurowa konstrukcja, była pierwotnie wykonana pod koniec lat 30-tych XVIII w. przez zatrudnionego przez Jana Klemensa Branickiego białostockiego rzeźbiarza Clementa. Autorem projektu był nadworny architekt Branickiego, Jan Henryk Klemm. Znajdowały się w niej woliery na ptaszki – ponoć pięknie śpiewały tam wieczorem słowiki. Ze względu na nietrwały materiał budulcowy obiekt nie dotrwał do naszych czasów. Wzorem do odtworzenia Altany pod Orłem była jedna z pięciu rycin, wykonanych na zlecenie Branickiego przez niemieckiego malarza i miedziorytnika Michaela Heinricha Rentz’a dla uwiecznienia „Polskiego Wersalu”. Kompozycja pawilonu opiera się na trzech barwach: zielonej (altana trejażowa), białej (panoplia) i złotej (orzeł, rzeźby i elementy dekoracyjne). Projekt rekonstrukcji wykonał białostocki architekt, Tomasz Rogala, a dekorację rzeźbiarską białostocki artysta, Michał Jackowski w roku 2011. 

Na szczycie altany, na złocistej kuli przysiadł złocony orzeł (wykonany z żywicy epoksydowej), który trzyma w dziobie złote jabłko z ogrodu Hesperyd. Orzeł to symbol chwały, poświęcony Jowiszowi i służący mu nieraz za posłańca, zaś jabłko to symbol nieśmiertelności i cnoty. Na tympanonie umieszczono panoplium z atrybutami Herkulesa: lwią skórę, maczugę, kołczan ze strzałami, miecz, hełm z pióropuszem, gałązkę palmową. Po bokach: po lewej znajduje się popiersie samego Herkulesa, syna Jowisza, po prawej – popiersie Hebe (rzym. Iuventas), bogini młodości, którą Jowisz dał Herkulesowi za żonę. 

Altana pod Orłem w symboliczny sposób przedstawia zatem moment unieśmiertelnienia Herkulesa a pod jego postacią także samego Branickiego.

13. FRESKI

„Pan i Syrinks”, „Sąd Parysa”, „Pejzaż romantyczny”

lata 30. XVIII w., Georg Wilhelm Neunhertz/1754 r. Antoni Herliczka, rewaloryzacja 1972-73 i 1993-95

Malowidła w obu galeriach w elewacji ogrodowej powstały prawdopodobnie w latach 1738-1739, w niedługim czasie po założeniu Salonu Ogrodowego. Były dziełem śląsko-czeskiego malarza Georga Wilhelma Neunhertza. Ów słynny freskarz pracował już wcześniej dla Jana Klemensa Branickiego ozdabiając warszawski pałac magnata. Freski zostały gruntownie odnowione wraz z przemalowaniem w 1754 roku przez Antoniego Herliczkę, nadwornego malarza Jana Klemensa Branickiego, z pochodzenia Czecha. Być może jednym z argumentów przy wyborze Herliczki do odnowienia fresków Neunhertza był fakt, że pierwszy był uczniem drugiego. Malowidła z biegiem czasu uległy znacznemu zniszczeniu i przetrwały jedynie fragmentarycznie. Do czasów współczesnych zachowały się trzy: „Pejzaż Romantyczny”, „Pan i Syrinx” oraz – zupełnie fragmentarycznie – „Sąd Parysa”. Wszystkie zostały poddane pracom konserwatorskim (w latach 1972-73 oraz 1993-95),  zabezpieczone oraz podświetlone.

1. Pejzaż Romantyczny

Fresk umieszczony jest w kolumnadzie, przez którą przechodzi się z dziedzińca paradnego na teren Ogrodu Dolnego. Przedstawiono na nim pejzaż z rozlewiskiem wodnym wśród roślinności oraz półwyspem, na którego brzegu znajdują się ruiny antycznej budowli. Malowidło zrekonstruowano w prawie 70% podczas prac konserwatorskich przeprowadzonych w 1973 roku.

2. Pan i Syrinx

Jest to scena na tle porośniętego zielenią górskiego pejzażu. Bóg lasów Pan w postaci satyra pragnie schwytać spłoszoną z kąpieli młodą dziewczynę, która w przerażeniu ucieka. Dziewczyną jest nimfa wodna Syrinx, która, nie chcąc oddać się pożądliwemu satyrowi, prosi bogów o pomoc. Bogowie zamieniają ją w trzcinę wodną i w ten sposób ratują. Stan zachowania tego fresku był nieco lepszy od „Pejzażu romantycznego”. Malowidło miało ubytki tynku, liczne spękania, zachlapania cementem oraz sporej wielkości łatę wapienno-piaskową. Jednak pomimo tych uszkodzeń kompozycja fresku była czytelna. W 1973 roku przeprowadzono prace konserwatorskie przywracając jego oryginalny wygląd. Rekonstrukcji dokonano posiłkując się ryciną z albumu „Le Metamorphoses” Owidiusza. 

3. Sąd Parysa

Stan zachowania tego malowidła był najgorszy. Zniszczeniu uległo podłoże, a warstwa malarska stała się twarda i krucha, odstająca w wielu miejscach od podłoża. Malowidło miało liczne ubytki odsłaniające cegły i łatę wapienno-piaskową, co sprawiło, że przedstawiony wizerunek był zupełnie nieczytelny. W 1973 roku dokonano konserwacji tego fresku bez odtwarzania kompozycji figuralnej, ponieważ ze względu na brak dostępnych źródeł nie został ustalony jej temat. Przy kolejnej próbie konserwacji w roku 1995 ks. dr Jan Nieciecki zwrócił uwagę na jeden z przekazów archiwalnych, z których wynikało, że w galeriach kolumnowych znajdowały się obrazy „wojny trojańskiej”, a wśród nich historia Parysa. W związku z tym postanowiono odtworzyć malowidło na podstawie obrazu „Sąd Parysa” francuskiego malarza Antoine Watteau działającego na przełomie XVII i XVIII wieku. Według mitologii greckiej na wesele morskiej bogini Tetydy zostali zaproszeni wszyscy bogowie za wyjątkiem Eris, bogini niezgody. Ta, dotknięta zniewagą, postanowiła się zemścić i rzuciła na weselny stół złote jabłko z napisem „dla najpiękniejszej”. O jabłko walczyły Hera, Atena i Afrodyta. Młody pasterz, a w rzeczywistości trojański królewicz, Parys miał wydać wyrok w sporze. Każda z bogiń obiecała mu nagrodę za swoje zwycięstwo. Parys wręczył jabłko Afrodycie, która obiecała mu za żonę Helenę, najpiękniejszą kobietę świata. Urażone Hera i Atena znienawidziły Parysa i jego ojczyznę Troję, a porwanie Heleny stało się przyczyną wojny trojańskiej. 

14. ELEWACJA OGRODOWA 

XVII-XVIII w./dekoracja rzeźbiarska lata 50. XX w.

O ile w elewacji frontowej pałacu pojawiały się militarne wątki gloryfikujące Branickiego jako hetmana równego mitologicznemu herosowi Herkulesowi, o tyle dekoracje od strony ogrodów niosły ze sobą treści przedstawiające właściciela rezydencji jako uosobienie cnót oraz zwiastuna nadchodzącego złotego wieku.

Wygląd elewacji ogrodowej pałacu w czasach Branickich jest dość dobrze rozpoznany na podstawie kilku rysunków z lat 30. i z połowy XVIII w. Wyraźnie wyróżniają się w tej elewacji dwa okazałe ryzality boczne oraz dekoracyjny fronton z balkonem na czterech kolumnach, nad którym w tympanonie widnieje kartusz z inicjałami oraz główna grupa rzeźbiarska z popiersiem. Na attyce okalającej dach znajdują się cztery pary całopostaciowych rzeźb, a w części środkowej elewacji osiem popiersi na konsolach. 

Attyka w postaci balustrady składa się z fragmentów dawnego ogrodzenia Ogrodu Górnego, wykorzystanych w ten sposób podczas powojennej odbudowy pałacu. Cztery pary rzeźb znajdujące się w narożach ryzalitu  pierwotnie prawdopodobnie przedstawiały cnoty kardynalne – Roztropność, Sprawiedliwość, Umiarkowanie, Męstwo. Niestety nie przetrwały one burzliwych dziejów. W XIX zmieniono konstrukcję dachu, zdjęto barokowe hełmy wież, a także rzeźby z tympanonów, usunięto herby Branickich, usunięto attyki i wazony i wywieziono wszystko do Rosji. Dopiero po wojnie rzeźby zostały zrekonstruowane, choć w nieco zmienionej formie i treści. Dziś są to, patrząc od lewej: Alegoria Męstwa, Hygieja i Panakeja (córki Eskulapa, boga sztuki lekarskiej), dwie Najady (nimfy źródeł i rzek mające moc uzdrawiania) oraz Alegoria Zwycięstwa. Przedstawienia Najad i córek Eskulapa niewątpliwie nawiązują do obecnego użytkownika pałacu, tj. Uniwersytetu Medycznego. W XVIII wieku w części centralnej fasady ogrodowej nad tympanonem umieszczono popiersie Jana Klemensa Branickiego, które stanowiło ideowe centrum Salonu Ogrodu Górnego. Towarzyszyły mu uskrzydlone amorki i dwie dość duże wazy, a poniżej uzupełnieniem był ozdobny kartusz z inicjałami JB, z koroną baronowską i dwiema skrzyżowanymi palmami, które są alegoriami cnoty. Podczas powojennej odbudowy umieszczono w tym miejscu popiersie architekta Stanisława Bukowskiego w stylizowanych rzymskich szatach. To on opracował koncepcję i plany odbudowy założenia pałacowo-ogrodowego, a także nadzorował prowadzone prace. Jednak mimo niewątpliwych zasług Bukowskiego dla odbudowy Białegostoku popiersie to powinno zostać zastąpione wizerunkiem hetmana, aby przywrócić właściwą wymowę ideową całego założenia.

W części środkowej elewacji ogrodowej w latach 1737-1738 wykonano popiersia Sybilli i rzymskich poetów. Sybille były kapłankami boga Apolla, a ten patronował sztuce. Ponadto to one, wraz z poetami Wergiliuszem, Owidiuszem i Horacym, przepowiadały nadejście złotego wieku. Oryginalne popiersia od strony ogrodów uległy przez lata znacznie większemu zniszczeniu niż te od strony dziedzińca honorowego ze względu na silniejszy wpływ warunków atmosferycznych. W wyniku prac rekonstrukcyjnych przeprowadzonych w latach 1950-1956 zostały częściowo uzupełnione, a częściowo wykonane od nowa. Wystrój rzeźbiarski pałacu i ogrodu wykonał zespół artystów rzeźbiarzy Pracowni Konserwacji Zabytków w Warszawie pod kierunkiem Stanisława Kiliszka. W następnych dziesięcioleciach kilkakrotnie przeprowadzano konserwację rzeźb. Przywrócono również oryginalną kolorystykę elewacji pałacowych. 

W dolnej części elewacji zwraca uwagę celowo niezatynkowane piwniczne okno o ostrołukowym wykończeniu. Jest to pozostałość wcześniejszej budowli na tym miejscu – dworu Wiesiołowskich, właścicieli Białegostoku w XVII wieku, nazywanego w źródłach „kamienicą”. Więcej o tym okresie w dziejach pałacu można dowiedzieć się odwiedzając Muzeum Uniwersytetu Medycznego i Pałacu Branickich.

Gdy odwrócimy się tyłem do elewacji ogrodowej pałacu w pełnej okazałości zobaczymy Salon Ogrodowy, najbardziej reprezentacyjną część hetmańskich ogrodów. Wypełniony ośmioma parterami bukszpanowymi, fontannami i licznymi rzeźbami Salon był przedłużeniem reprezentacyjnych wnętrz pałacowych. Miał przypominać także mityczny ogród Hesperyd, w którym rosły jabłonie rodzące złote jabłka, podarowane Junonie przez Gaję /Ziemię/ z okazji ślubu z Jowiszem. Dojrzewających jabłek, symbolizujących bogactwo i nieśmiertelność, strzegły nimfy Hesperydy i groźny smok. W rajskim ogrodzie tryskały też fontanny z ambrozją zapewniającą bogom wieczną młodość.

W głównej alei Salonu Ogrodowego Jan Klemens Branicki zdecydował się umieścić kolekcję rzeźb bogów oraz innych postaci z mitologii Greków i Rzymian. Odczytanie symboliki tych rzeźb wymagało pewnej wiedzy i erudycji, którą posiadała elita XVIII wieku, odwiedzająca dwór hetmana. Pierwowzorem dla białostockich figur były rzeźby z Wersalu i Marly, dostępne na rycinach w popularnym albumie wydanym przez Simona Thomassina. Twórcą części rzeźb w alei głównej był uznany warszawski rzeźbiarz, Jan Chryzostom Redler, z którym J.K. Branicki współpracował przy aranżacji ogrodu. Do naszych czasów zachowały się cztery rzeźby bogów, sześć waz oraz dwa sfinksy. Pozostałe postacie do alei głównej zostały stworzone w roku 1956 przez zespół z PKZ w Warszawie pod kierunkiem Stanisława Kiliszka. Rzeźby ustawione są naprzeciw siebie wedle płci: żeńska – męska, pochodzenia: bóg – śmiertelnik, a także w parach znaczeniowych: jako rodzeństwo oraz personifikacje pór roku.

15. BACHUS

piaskowiec gotlandzki

przed 1740 r., Clemens (?), warsztat z Gdańska

Bachus, czyli odpowiednik greckiego Dionizosa – to rzymski bóg wina, hulanek, symbol radości i hucznych zabaw, których nie brakowało w ogrodach Branickiego. Bachus trzyma w prawej dłoni kielich, a jego włosy oplecione są winoroślą z dojrzałymi gronami. Upozowanie postaci nawiązuje bezpośrednio do personifikacji Jesieni wykonanej przez Thomasa Regnaudina w latach 1676-87 do ogrodów Wersalu. Białostocka statua powstała przed rokiem 1740, a jej autorem był prawdopodobnie Clemens/Clement ze szkoły gdańskiej. Postać stoi naprzeciwko Flory, personifikacji Wiosny.

A propos alkoholi w czasach Branickich: wiemy, że piwnice pałacu były dobrze zaopatrzone w wina francuskie i węgierskie, na dwór dostarczano także trunki z własnych browarów i gorzelni Branickiego, a do kawy w ogrodzie podawano niezrównany likier pomarańczowy. 

16. FLORA

piaskowiec gotlandzki


przed 1740 r. – Clemens (?), warsztat z Gdańska

Flora to rzymska bogini kwiatów i wiosny, uosobienie życiodajnej siły, dzięki której przyroda rozkwita. To ona czuwa nad pięknymi kwiatami w ogrodowych parterach. Warto wspomnieć, że szczególnie wiosenne nasadzenia kwiatowe w czasach Branickich przywoływały mitologiczne historie z „Metamorfoz” Owidiusza. W białostockich parterach rosły bowiem hiacynty, narcyzy, anemony, krokusy i powoje, a także słoneczniki – gatunki, które nazwano na cześć mitycznych nieszczęśliwych kochanków zamienionych przez bogów w kwiaty. Białostocka Flora jest kopią alegorycznego przedstawienia Wiosny dłuta Rene Fremina z lat 1706-09 do kaskady w Marly. Tak jak dwie pozostałe oryginalne figury kobiet w białostockiej alei rzeźb Flora ma twarz o pełnych policzkach z wyciętymi dołeczkami, drobne, lekko uśmiechnięte usta i spore, wyraźnie zaznaczone oczy. Rzeźba pochodzi sprzed z 1740 r., chociaż do naszych czasów dotrwała z dużymi uszkodzeniami. Twórcą był prawdopodobnie rzeźbiarz Clemens/Clement ze szkoły gdańskiej. Postać stoi naprzeciwko Bachusa, personifikacji Jesieni.

17. WAZA Z GŁOWAMI FAUNÓW I

piaskowiec szydłowiecki

1956 r., Z. Zdunek, PKZ Warszawa 


Między statuami bóstw w alei rzeźb Salonu Ogrodowego znajduje się osiem bogato dekorowanych waz, zgrupowanych po cztery. Swoimi motywami zdobniczymi wpisują się one w program ideowy ogrodu. Waz w założeniu pałacowo-ogrodowym było zresztą mnóstwo, ponieważ, obok sfinksów, stanowiły one ulubiony motyw dekoracyjny w ówczesnych barokowych ogrodach w całej Europie. Przeniknęły one do sztuki nowożytnej z rzymskiego antyku, gdzie były niezwykle popularne. Wszystkie wazy w alei rzeźb były dziełem Jana Chryzostoma Redlera, a wykonał je on około roku 1745. Zachowało się sześć oryginałów, zaś dwie wazy zostały odtworzone.

18. WAZA Z GŁOWAMI FAUNÓW II

piaskowiec kwarcowo-muskowitowy

ok. 1745 r., Jan Chryzostom Redler

Dwie wazy z głowami faunów stojące po obu stronach alei różni od siebie ponad dwieście lat. Waza, na której fauny mają dłuższe rogi, pochodzi z połowy XVIII w., zaś ta z nieco młodszymi faunami o krótszych rogach została zrekonstruowana w 1956 roku. Faunowie – odpowiednicy greckich satyrów – to w mitologii rzymskiej leśne duchy, bożki pełne energii, roztańczeni i weseli uczestnicy orszaków Bachusa. Przedstawiani są z cechami ludzkimi, jak też ze zwierzęcymi (rogi, uszy, kopyta). Fauny i satyry jako element dekoracyjny uświetniały swoją symboliką odbywające się w ogrodach uroczystości ku czci gospodarza.  Pękate wazy dekorowane są motywami roślinnymi oraz tzw. kratką regencyjną z drobnymi kwiatkami w partii środkowej.

19. WAZA ZE SMOKAMI

piaskowiec kwarcowo-muskowitowy 

ok. 1745 r., Jan Chryzostom Redler 

Dwie bliźniacze wazy ze smokami i wężami nawiązują do mitologicznego ogrodu nimf Hesperyd. Strażnikiem jabłoni rodzącej złote jabłka nieśmiertelności w tym ogrodzie był według jednej z wersji mitu smok Ladon, według drugiej – wąż. Z oboma potworami walczył w trakcie swoich przygód mężny Herkules. Wazy ze smokami znajdują się w pobliżu rzeźby Apolla, ponieważ bóg ten zabił strzałą smoka Pytona strzegącego świątyni Gai w Delfach. Wydłużone wazy ozdobione są wizerunkami smoków z rozpostartymi błoniastymi skrzydłami, zaś uchwyty pokryw waz ukształtowane są jako węże. 

20. KALLISTO (NIMFA Z ORSZAKU DIANY)

piaskowiec kwarcowo-muskowitowy

ok. 1745 r., Jan Chryzostom Redler (?)

W mitologii Kallisto była jedną z nimf w orszaku bogini Diany, której towarzyszyła w polowaniach, nosiła łuk i strzały. Była jej ulubienicą. Jak wszystkie nimfy – towarzyszki Diany – złożyła śluby czystości aż do śmierci. Jej imię pochodziło od słowa „najpiękniejsza” i jej wdziękom nie oparł się sam Jowisz, który według jednej wersji mitu przybrał postać Apolla, a według drugiej – samej Diany, żeby nimfę uwieść. W białostockim ogrodzie rzeźby obu tych bóstw stoją w bezpośrednim sąsiedztwie Kallisto. Gdy ciężarna nimfa nie mogła już ukryć swojego stanu, Jowisz zamienił ją w niedźwiedzicę. Wraz ze swoim synem Arkasem po tragicznej śmierci została umieszczona na nieboskłonie jako gwiazdozbiór Małej i Wielkiej Niedźwiedzicy. Białostocka statua Kallisto została wyrzeźbiona ok. 1745 roku na podstawie sztychu Simona Thomassina przedstawiającego jedną z zespołu dziewięciu nimf w orszaku Diany z ogrodów Marly dłuta Rene Fremina z 1717 r. Zespół ten uznawany jest za jedno z najdoskonalszych osiągnięć rzeźby francuskiej.

21. APOLLO

piaskowiec kwarcowy

1956 r., Stanisław Kiliszek, PKZ Warszawa

Apollo to jeden z dwunastu bogów olimpijskich, grecki bóg słońca, muzyki, tańca i łucznictwa, znany ze swej urody. Był synem Zeusa i Leto, jednocześnie bratem Diany, obok której stoi w białostockim ogrodzie. Rodzeństwo Apollo i Diana znajdują się w głównej alei Salonu Ogrodowego flankując zarazem wejście do poprzecznej alei wiodącej do dawnych boskietów. Bóstwa słońca i księżyca, których wzajemne oddziaływanie determinuje życie przyrody, prowadzą zatem symbolicznie do tej zadrzewionej, bardziej zbliżonej do natury i „dzikiej” części ogrodów. Apollo trzyma w dłoniach lirę, na której pięknie grał umilając bogom życie na Olimpie. Zapewne Apollo patronował wydarzeniom artystycznym w teatrze Branickich, który znajdował się w prawej, narożnej części ogrodów. Rzeźba została odtworzona w 1954 r. w pracowni Stanisława Kiliszka.

22. AKTEON

piaskowiec szydłowiecki

1956 r., Stanisław Kiliszek, PKZ Warszawa 

W greckim micie Akteon, młody myśliwy pochodzący z Teb, wracając z polowania przypadkiem natrafił na kąpiącą się nago w jeziorze boginię Artemidę (Dianę) z towarzyszkami i podglądał je zaciekawiony. Rozgniewana bogini zamieniła go w jelenia, którego rozszarpały własne psy myśliwskie. W białostockim przedstawieniu uchwycony został moment, w którym psy zaczynają kąsać młodzieńca. Według mitu wierne psy, nie rozpoznawszy w rozszarpanym jeleniu swego pana, szukały go później tak długo, aż centaur Chiron wyrzeźbił posąg Akteona, który wyglądał jak żywy. Białostocka rzeźba Akteona odtworzona została w 1954 r. w pracowni Stanisława Kiliszka. Według ks. dra Niecieckiego naprzeciwko Diany mógł w czasach Branickich stać raczej Endymion, piękny pasterz, w którym bogini księżyca ulokowała swe uczucia.

23. DIANA

piaskowiec gotlandzki

przed 1740 r., Clemens (?), warsztat z Gdańska

Diana, odpowiednik greckiej Artemidy, to rzymska bogini łowów, natury i księżyca, opiekunka lasów, dzikich zwierząt i płodności. Jej najczęstszymi atrybutami były łuk, strzały i pies. Białostocka Diana odziana jest w krótki, rozwiany chiton, na plecach ma kołczan ze strzałami, a w prawej ręce dzierży łuk. Włosy są upięte wysoko i ozdobione diademem w kształcie półksiężyca. Przy jej lewym boku stoi na tylnych łapach myśliwski pies. Figura Diany umiejscowiona jest naprzeciw Akteona, ale także naprzeciw Apolla, który był jej bratem. Rodzeństwo patronujące Słońcu i Księżycowi, jako najważniejsze bóstwa kierujące przyrodą, stoi w głównej alei rzeźb od strony boskietu, czyli tej nieco bardziej „naturalnej” i „dzikiej” części ogrodu. Rzeźbę Diany wykonał przed 1740 rokiem prawdopodobnie rzeźbiarz Clemens/Clement z Gdańska. Upozowanie postaci bazuje na pierwowzorze zaczerpniętym z wersalskiej personifikacji Wieczoru dłuta Martina Desjardins’a. 

24. WAZA Z MASZKARONAMI I

piaskowiec kwarcowo-muskowitowy

ok. 1745 r., Jan Chryzostom Redler 

Wazy jako powszechny w baroku element dekoracyjny stosowane były w białostockim założeniu pałacowo-ogrodowym w dużej liczbie i z różnymi zdobieniami. Te mniejsze, umiejscowione na attykach i balustradach, wykonywano z drewna i malowano na biało, zaś w głównej alei rzeźb znalazło się osiem okazałych waz z piaskowca. Dwie z nich to wazy ozdobione czterema maszkaronami, czyli stylizowanymi głowami ludzkimi lub głowami fantastycznych postaci z różnymi grymasami na twarzach. Obie wazy z maszkaronami są oryginalne i zostały wyrzeźbione ok. 1745 r. przez Jana Chryzostoma Redlera.

25. WAZA Z MASZKARONAMI II

piaskowiec kwarcowo-muskowitowy

ok. 1745 r., Jan Chryzostom Redler 

Wazy jako powszechny w baroku element dekoracyjny stosowane były w białostockim założeniu pałacowo-ogrodowym w dużej liczbie i z różnymi zdobieniami. Te mniejsze, umiejscowione na attykach i balustradach, wykonywano z drewna i malowano na biało, zaś w głównej alei rzeźb znalazło się osiem okazałych waz z piaskowca. Dwie z nich to wazy ozdobione czterema maszkaronami, czyli stylizowanymi głowami ludzkimi lub głowami fantastycznych postaci z różnymi grymasami na twarzach. Obie wazy z maszkaronami są oryginalne i zostały wyrzeźbione ok. 1745 r. przez Jana Chryzostoma Redlera.

26. WAZA Z MASKAMI FAUNÓW I

piaskowiec kwarcowy

1956 r., Z. Zdunek, PKZ Warszawa 

Ostatnia para waz licząc od strony pałacu to wazy z maskami faunów. Satyrowie, wiecznie roztańczeni i weseli, uczestniczyli wraz z bachantkami w triumfalnych pochodach Bachusa. Ich użycie jako elementu dekoracyjnego podkreślało symbolikę zabawy towarzyszącą uroczystościom świętowanym w ogrodach Branickiego. Waza z maskami faunów po lewej stronie alei rzeźb patrząc w kierunku pałacu to pochodząca z 1956 r. kopia wazy stojącej po przeciwnej stronie. Obie wazy dzieli ponad dwieście lat i dobrze widać różnice w ostrości opracowanych konturów, które z biegiem czasu bardziej zatarły się w przypadku wazy z 1745 r. Na obu wazach znajdziemy po dwie maski rogatych i brodatych faunów z rozchylonymi ustami i wyszczerzonymi zębami, z głowami oplecionymi winoroślą. 

27. WAZA Z MASKAMI FAUNÓW II

piaskowiec kwarcowo-muskowitowy

ok. 1745 r., Jan Chryzostom Redler

Ostatnia para waz licząc od strony pałacu to wazy z maskami faunów. Satyrowie, wiecznie roztańczeni i weseli, uczestniczyli wraz z bachantkami w triumfalnych pochodach Bachusa. Ich użycie jako elementu dekoracyjnego podkreślało symbolikę zabawy towarzyszącą uroczystościom świętowanym w ogrodach Branickiego. Waza z maskami faunów po lewej stronie alei rzeźb patrząc w kierunku pałacu to pochodząca z 1956 r. kopia wazy stojącej po przeciwnej stronie. Obie wazy dzieli ponad dwieście lat i dobrze widać różnice w ostrości opracowanych konturów, które z biegiem czasu bardziej zatarły się w przypadku wazy z 1745 r. Na obu wazach znajdziemy po dwie maski rogatych i brodatych faunów z rozchylonymi ustami i wyszczerzonymi zębami, z głowami oplecionymi winoroślą.

28. WENUS

piaskowiec szydłowiecki

1956 r., Stanisław Kiliszek, PKZ Warszawa

Wenus, odpowiednik greckiej Afrodyty, to rzymska bogini miłości, piękna, płodności, artystów i zakochanych. Cześć oddawana jej w starożytnym Rzymie od I w. p.n.e. przybrała formę oficjalnego kultu dzięki Juliuszowi Cezarowi, który wywodził swój ród od legendarnego Eneasza, syna bogini. 

Wenus to również nazwa najgorętszej planety w Układzie Słonecznym. Święto Wenus obchodzono wiosną, gdy przyroda budziła do życia, jak w ogrodzie Branickich. Zazwyczaj przedstawiana jest nago lub w skąpym odzieniu, na jej upiętych włosach widnieje diadem. Upozowanie postaci odtworzonej w 1954 r. wzorowane jest na rycinie Michaela Rentza przedstawiającej Salon Ogrodowy. Białostocka Wenus stoi naprzeciwko ukochanego Adonisa, który na skutek boskich intryg zginął zraniony przez odyńca. Z łez wylanych przez Wenus wyrosły białe róże, dlatego kwiaty te często towarzyszą bogini w różnych przedstawieniach. 

29. ADONIS

piaskowiec kwarcowy

1956 r., Stanisław Kiliszek, PKZ Warszawa

Adonis był pięknym młodzieńcem, który od swoich cudownych narodzin (wypadł spod pękniętej kory drzewka mirtu, w które została zamieniona jego matka) stał się ulubieńcem i podopiecznym bogini Wenus. Na skutek intryg między boginiami zginął podczas polowania ugodzony kłem odyńca. Z każdej kropli jego krwi, która wsiąkła w ziemię, narodził się kwiat – miłek, zwany również adonisem. Wenus poprosiła Jowisza, aby ożywił Adonisa, jednak bóg pozwolił młodzieńcowi spędzać tylko część roku w krainie żywych, a pozostałą część przebywał w krainie umarłych. Adonis symbolizował zatem coroczne odrodzenie sił natury, piękno i pożądanie.  Na jego cześć organizowano w starożytności święta, podczas których sadzono „adonisowe ogródki” z roślinami, które wzrastały i więdły w ciągu kilku dni. Białostocka rzeźba Adonisa odtworzona w 1954 r. warszawskiej pracowni Stanisława Kiliszka wyposażona jest w symboliczne atrybuty młodzieńca – włócznię i bukiet kwiatów.

30. SFINKS Z PUTTEM

piaskowiec kwarcowo-żelazowy

1752 r., Jan Chryzostom Redler

W Ogrodzie Górnym tuż przy wejściu na most nad kanałem zachowały się dwie XVIII-wieczne rzeźby Sfinksów, autorstwa Jana Chryzostoma Redlera. W białostockim założeniu pałacowo-ogrodowym pojawiły się one zainspirowane ryciną z podręcznika francuskiego architekta Jacquesa-Francoisa Blondela, wydanego w 1738 roku. Ilustracja Blondela była rokokową wersją naśladującą wersalskie rzeźby Sfinksów. W Białymstoku na Sfinksach posadzono nieuskrzydlone putta podtrzymujące kwiatowe girlandy. Jakie było symboliczne przesłanie rzeźbionych sfinksów – trudno powiedzieć. Postać sfinksa mogła symbolizować królewskość, władzę i autorytet. Sygnalizowała także tajemnicę i zagadki, z jakimi zetknąć się mogli goście ogrodów hetmańskich wchodzących do Salonu Ogrodowego od strony mostu nad kanałem. Inwentarz dóbr spisany po śmierci Branickiego opisuje sfinksy w następujący sposób: „wchodząc na tenże most, są dwie figury morskie, kamienne. Jedna na prawej, a druga na lewej ręce, tykające się równo z balustradą. Na tychże figurach spierają się figurki małe, także kamienne, biało malowane.”

31. SFINKS Z PUTTEM II

piaskowiec kwarcowo-żelazowy

1752 r., Jan Chryzostom Redler

Dwa starożytne Sfinksy, strażnicy tajemnic, zapraszają do rozwiązywania zagadek Salonu Ogrodowego, w skład którego wchodzi m.in. szesnaście rzeźb puttów w czterech skrajnych parterach ogrodowych. Putta w sztuce to postacie małych, zazwyczaj nagich, pulchnych chłopców. W białostockich ogrodach znalazły się również putta-dziewczynki. W każdym parterze umieszczono po cztery putta: trzy rzeźby to alegorie znaków Zodiaku, jedna rzeźba – alegoria żywiołu. Rozmieszczenie znaków Zodiaku odpowiada związanym z nimi czterem porom roku, do których z kolei nawiązują cztery fontanny z puttami: Flory (Wiosna), Ceres (Lato), Bachusa (Jesień) i Saturna (Zima). Znaki Zodiaku rozpoznajemy po obecnych przy puttach atrybutach, które nawiązują do mitologicznego rodowodu danego gwiazdozbioru. Rekonstrukcja puttów w parterach od strony mostu (Lato i Jesień) była możliwa dzięki rycinie Klemma-Rentza z XVIII w.. Przedstawienia puttów w parterach od strony pałacu (Wiosna i Zima) oparto na współczesnej propozycji ikonograficznej ks. dra Jana Niecieckiego. Putta wykonane zostały w piaskowcu pomalowanym na biało. Rzeźby w parterze Lato odtworzył w 2015 roku Michał Jackowski z Białegostoku. Pozostałe putta to dzieła Grzegorza Kwapisiewicza z Suchedniowa z 2018 roku. 

32. KASKADY i KANAŁY W OGRODZIE DOLNYM

XVIII w.

Główną część układu Ogrodu Dolnego stanowiły kanały. Były ocembrowane częściowo kamieniem, a groble wyłożone trawą. System wodny kanałów z czasów Jana Klemensa Branickiego niestety nie zachował się w całości. Pozostały jedynie fragmenty – dwa kanały tworzące kształt litery L oraz trzeci stanowiący odnogę na osi Altany pod Orłem. W XVIII wieku był jeszcze obszerny staw przed Pawilonem Toskańskim, po którym pozostało jedynie zagłębienie porośnięte trawą, a także wąski  kanał łączący staw z jednym z kanałów, wydzielając wyspę. Na brzegach kanałów w czasach hetmana Branickiego umieszczono kilka przystani do których mogły przycumować baty, czyli łodzie, którymi pływano po kanałach parkowych. Takie przystanie były przy moście, przy schodach w pobliżu apartamentu Izabeli Branickiej na osi stawu, przy Pawilonie nad Kanałem oraz prawdopodobnie na stawie w pobliżu Pawilonu Toskańskiego. W kanałach Ogrodu Dolnego hodowano karpie, pływały po nim łabędzie i kaczki. Z kanałami ściśle związane były kaskady, z których woda wpadała do kanałów parkowych. W Ogrodzie Dolnym funkcjonowały dwie kaskady: przy Altanie pod Orłem i na osi Altany Chińskiej. Z tej pierwszej woda spływała murowanym korytem z kamiennymi stopniami. Ozdobiona była płaskorzeźbą głowy delfina (Neptuna). Gdy się patrzyło od strony Pawilonu nad Kanałem w kierunku kaskady, widziało się nad wodą u dołu delfina i u góry na tle nieba orła. Były to symbole – Neptuna, boga wód oraz Jowisza, boga powietrza i ludzi. Druga kaskada w pobliżu mostu nad kanałem na osi Altany Chińskiej również ozdobiona została płaskorzeźbą głowy delfina (Neptuna). Woda spływała do kanałów kaskadami, dalej przepływała przez połączony system kanałów i stawów, łącząc się na końcu z rzeką Białą.

33. WAGA (Astreja) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki 

2017 r., Grzegorz Kwapisiewicz

KATANGAWaga (Libra) – dziewczynka trzymająca w rękach elementy wagi szalkowej kojarzona jest z Astrają (Astreą), córką Temidy. Podobnie jak jej matka uważana była za boginię sprawiedliwości. Była jedną z ostatnich nieśmiertelnych, która żyła wśród ludzi, ale zrażona ich niegodziwym postępowaniem, zdecydowała się zamieszkać wśród gwiazd. Na skale obok putta znajduje się warkocz, będący nawiązaniem do gwiazdozbioru Warkocz Bereniki, zaś u stóp dziewczynki leżą klejnoty – aluzja do gwiazdozbioru Korona Północy. 

34. SKORPION (Orion) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki 

2017 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGA

Skorpion (Scorpius) – chłopczyk to Orion, potężny myśliwy o gwałtownym usposobieniu, na temat którego powstały liczne legendy. Jedna z wersji mitu głosi, że wojownik przechwalał się, że potrafi zabić każde zwierzę na ziemi. Zdenerwowana Gaia, Matka-Ziemia, zesłała na niego skorpiona, który zabił go ukąszeniem w piętę. Inne podanie mówi, że to Diana, bogini łowów, odpowiedzialna jest za jego śmierć. Obecnie konstelacje Oriona i Skorpiona unikają się wzajemnie na nieboskłonie. Jeden pojawia się na niebie, dopiero wówczas, gdy drugi z niego znika. 

35. STRZELEC (Krotos) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki 

2017 r., Grzegorz Kwapisiewicz

KATANGAStrzelec (Sagittarius) – chłopczyk, który przyjmuje pozę łucznika napinającego cięciwę łuku, przedstawia Krotosa, centaura (półczłowieka, półkonia) znanego ze swojego zamiłowania do łucznictwa i muzyki. Ponoć to właśnie Krotos wymyślił oklaski. Muzy, zachwycone jego talentem, poprosiły Jowisza o umieszczenie Krotosa na nieboskłonie. 

36. ZIEMIA

alegoria żywiołu 

piaskowiec szydłowiecki 

2017 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGA

Żywioł ziemi – putto patrząc w niebo delektuje się winnym gronem. Lewą rękę opiera o pień drzewa opleciony pędami winorośli. Alegoria Ziemi uzupełnia parter Jesień. Pozostałe znaki Zodiaku powiązane są z Ogniem (Strzelec), Powietrzem (Waga) i Wodą (Skorpion).

Obok parteru z jesiennymi znakami Zodiaku znajduje się fontanna Bachusa, symbolizująca tę porę roku. Putto nagiego chłopca z włosami oplecionymi winoroślą siedzi z jedną nogą ugiętą w kolanie, wspierając się o pień drzewa. Brodę opiera na prawej dłoni z ciekawością i rozmarzeniem patrząc w kierunku fontanny, a drugą ręką przytrzymuje kiść winogron. Wokół niego porozrzucane są kolejne dojrzałe kiście. Rzeźbę z wapienia bułgarskiego wykonali w 2020 r. Lyubomir Grigorov (Sofia) i Czawdar Todorow (Warszawa). 

37. WODNIK (Ganimedes) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki

 2018 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGA

Wodnik (Aquarius) – chłopczyk z dzbanem wody kojarzony jest z pięknym Ganimedesem, królewiczem trojańskim. Uroda młodzieńca była powodem, dla którego został on porwany przez orła i przeniesiony na Olimp, gdzie otrzymał rolę podczaszego – dbał o to, aby Jowiszowi nigdy nie zabrakło wina i ambrozji. 

38. RYBY (Wenus i Amor) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki

2018 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGA

Ryby (Pisces) – para puttów przedstawia boginię miłości Wenus i jej syna Amora. Na początku istnienia bogowie olimpijscy zwyciężyli w walce z tytanami i gigantami, dziećmi Gai. Zrozpaczona Matka Ziemia wezwała na pomoc potwora Tyfona. Uciekając przed najstraszniejszą istotą, jaką widział świat, Wenus i Amor zmienili się w ryby. Matka z synem połączyli się sznurkiem, aby nie zgubić się w mrocznych wodach Eufratu.

39. KOZIOROŻEC (Pan) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki 

2018 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGAKoziorożec (Capricornus) – putto przedstawia Pana, bożka lasów i pól, opiekuna pasterzy i ich trzód. Był to półczłowiek, półkozioł z zaostrzonymi uszami i rogami. Utożsamiano go z rzymskim Faunem. Chłopczyk gra na syryndze zwanej też fletnią Pana. Według legendy nimfa Syrinks uciekając przed Panem zmieniła się w trzcinę. Pan zerwał łodygi różnej długości i połączył je woskiem w instrument. Kolejny mit głosi, że Pan podczas ucieczki przed potworem Tyfonem miał zmienić się w rybę, ale przemiana udała się tylko połowicznie. Stąd od czasów starożytnych gwiazdozbiór Koziorożca przedstawiany jest jako hybryda kozła i ryby.

40. OGIEŃ

alegoria żywiołu 

piaskowiec szydłowiecki

2018 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGA

Żywioł ognia – putto w uniesionej prawej ręce trzyma wiązkę piorunów. Alegoria Ognia uzupełnia parter Zima. Pozostałe znaki zodiaku powiązane są z Ziemią (Koziorożec), Powietrzem (Wodnik) i Wodą (Ryby). 

Obok parteru z zimowymi znakami Zodiaku znajduje się fontanna Saturna, symbolizująca tę porę roku. Putto zmarzniętego chłopca otulonego płaszczem siedzi w skulonej pozie przy niewielkim ognisku. Rzeźbę z wapienia bułgarskiego wykonali w 2020 r. Lyubomir Grigorov (Sofia) i Czawdar Todorow (Warszawa). 

41. BARAN (Friksos)

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki 

2018 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGA

Baran (Aries) – chłopczyk prezentuje skórę barana opierając się przy tym o pień dębu. Putto nawiązuje do mitu o złotym runie. Helle i Fryksos, dwójka dzieci króla Atamosa miała zostać złożona w ofierze bogom na skutek działań macochy. W uniknięciu tragicznego losu pomógł im złoty skrzydlaty baranek Chrysomallos, który zabrał dzieci na swój grzbiet. Helle zginęła podczas lotu nad morzem, zaś Fryksos wylądował na Kolchidzie. Baranek, dożywszy starości, poprosił, aby złożono go w ofierze Zeusowi. W ten sposób odważne zwierzę znalazło się na niebie. Fryksos podarował skórę barana królowi Kolchidy, który następnie zawiesił złote runo na dębie w strzeżonym przez smoka gaju. Zdobycie złotego runa było celem wyprawy Jazona i Argonautów.

42. BLIŹNIĘTA (Kastor i Polluks) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki 

2018 r.,  Grzegorz Kwapisiewicz

KATANGA Bliźnięta (Gemini) – chłopcy to bliźniacy Kastor i Polluks Dioskurowie (zwani też Tyndarydami). Najczęściej uważani są za bliźniaków, ale pochodzących od dwóch ojców: Zeusa i króla Sparty, Tyndareosa. Bracia przeżyli mnóstwo wspaniałych przygód, m.in. należeli do Argonautów oraz ratowali swoją siostrę Helenę trojańską z rąk porywaczy. Szczególnie znani byli ze swoich umiejętności jeździeckich. Kiedy Kastor umierał, Polluks poprosił Zeusa o przekazanie bratu połowy swojej nieśmiertelności. Od tej pory przemieszczali się między Hadesem a Olimpem. Obecnie na nieboskłonie są tak samo nierozłączni jak i za życia. Kastor i Polluks to dwie najjaśniejsze gwiazdy w gwiazdozbiorze Bliźniąt. 

43. BYK (Europa) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki 

2018 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGA

Byk (Taurus) – putto przedstawia Europę, piękną fenicką królewnę, którą postanowił uwieść sam Zeus. Władca Olimpu przybrał postać białego byka i udał się na łąkę, gdzie Europa zbierała kwiaty. Królewna zachwycona bykiem usiadła mu na grzbiecie. Zeus skorzystał z szansy, wskoczył do wody i przepłynął z Europą na Kretę. Europa została królową Krety i urodziła Zeusowi synów, w tym późniejszego potężnego władcę wyspy – Minosa. Kwiaty na głowie byka nawiązują do jasnej gromady gwiazd współtworzących głowę konstelacji Byka, zwanych Hiadami. 

44. WODA

alegoria żywiołu 

piaskowiec szydłowiecki

2018 r., Grzegorz Kwapisiewicz KATANGA

Putto męskie trzyma w rękach muszlę wypełnioną wodą. Alegoria Wody uzupełnia parter Wiosny. Pozostałe znaki Zodiaku powiązane są z Ogniem (Baran), Powietrzem (Bliźnięta) i Ziemią (Byk). 

Obok parteru z wiosennymi znakami Zodiaku znajduje się fontanna Flory, symbolizująca tę porę roku. Putto nagiej dziewczynki w wianku z kwiatów podnosi rączkę, jak gdyby rozkazywało wodzie wytrysnąć ze skały. Rzeźbę z wapienia bułgarskiego wykonali w 2020 r. Lyubomir Grigorov (Sofia) i Czawdar Todorow (Warszawa). 

45. LEW (Herkules) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki

2015 r., Michał JackowskiLew (Leo) – chłopczyk przedstawia Herkulesa, którego poznajemy po maczudze i skórze lwa. Zabicie lwa nemejskiego było najprawdopodobniej pierwszą z dwunastu prac Herkulesa, dzięki której heros wszedł w posiadanie lwiej skóry chroniącej go przed ciosami. W lewej ręce putto trzyma trzy złote jabłka z Ogrodu Hesperyd, które również udało się zdobyć Herkulesowi podczas jednej z prac. 

46. RAK (Karkinos) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki

2015 r., Michał Jackowski 

Rak (Cancer) – chłopczyk w prawej ręce trzyma raka Karkinosa. Rak Karkinos na polecenie bogini Junony wspomagał hydrę lernejską w jej walce z Herkulesem. Herosowi udało się pokonać oba potwory: raka zmiażdżył maczugą lub rozgniótł nogą. Czyn Karkinosa został doceniony przez wrogą Herkulesowi Junonę, która umieściła bohaterskiego raka na nieboskłonie. Przy lewej nodze putta znajduje się delfin, który odpowiada konstelacji Delfina, widocznej latem na polskim niebie.

47. PANNA (Erigone z Majrą) 

alegoria znaku Zodiaku 

piaskowiec szydłowiecki 

2015 r., Michał Jackowski
Panna (Virgo) – dziewczynka to Erigone, córka Ikariosa. Ikarios był pierwszym człowiekiem, którego Dionizos nauczył, jak wyrabiać wino. Nieszczęśliwie mężczyzna poczęstował nim pasterzy, którzy upojeni nowym trunkiem, myśleli, że zostali otruci. Ikarios został zabity, a na miejsce jego śmierci przybyła Erigone doprowadzona do ciała ojca przez wiernego psa, Majrę. Zrozpaczona Erigone odebrała sobie życie. Cała trójka bohaterów tej tragedii została umieszczona na niebie (Erigone – gwiazdozbiór Panna, Majra – gwiazdozbiór Pies, Ikarios – gwiazdozbiór Wolarz). 

48. POWIETRZE 

alegoria żywiołu 

piaskowiec szydłowiecki 

2015 r., Michał Jackowski

Żywioł powietrza – Chłopczyk dmie w kozi róg. Alegoria Powietrza uzupełnia parter Lato. Pozostałe znaki zodiaku powiązane są z Ogniem (Lew), Ziemią (Panna) i Wodą (Rak).

Obok parteru z letnimi znakami Zodiaku znajduje się fontanna Ceres, symbolizująca tę porę roku. Putto dziewczynki w krótkiej zwiewnej szacie siedzi w półobróconej pozie na posłaniu z kłosów zbóż. Dojrzałe kłosy dekorują włosy dziewczynki i z nich składa się też bukiet, który putto przytrzymuje prawą ręką. Ceres to rzymska bogini lata i urodzaju, utożsamiana z grecką Demeter. Rzeźbę z wapienia bułgarskiego wykonali w 2020 r. Lyubomir Grigorov (Sofia) i Czawdar Todorow (Warszawa). 

49. VERTUMNUS

piaskowiec szydłowiecki

2014 r., Michał Jackowski

Herma Wertumnusa to półpostać nagiego mężczyzny przepasanego szatą na biodrze, z przechyloną głową o krótkich włosach, na których znajduje się wieniec z róż, z gładką twarzą bez zarostu. Mężczyzna trzyma na lewym przedramieniu kosz wypełniony owocami i kwiatami. Rzeźba została wykonana z piaskowca i pomalowana na biało w 2014 roku, a jej autorem jest Michał Jackowski. Projekt rzeźby powstał na bazie wzorników rzeźb z epoki oraz zachowanych do dziś herm w Wersalu z lat 70. XVII w. Wertumnus to pochodzący jeszcze z czasów etruskich bóg przemian w przyrodzie i pór roku. Umiał zmieniać także swoją postać i wcielać się w różne osoby, między innymi po to, aby nakłonić swoją wybrankę serca, Pomonę, do ożenku. Oba bóstwa były czczone przez rolników i ogrodników, którzy składali im w ofierze pierwsze owoce i pąki kwiatów. W antycznym Rzymie mówiono o ludziach niestałych, że „urodzili się pod znakiem Wertumnusa”.

50. POMONA

piaskowiec szydłowiecki

2014 r., Michał Jackowski

Herma Pomony to kobieca półpostać o wysokości 3 m podtrzymująca naręcze kwiatów i owoców. Półnagie ciało kobiety przepasane jest zwiewną szatą, a splecione w warkocze włosy dekoruje wianek z kwiatów i owoców. Rzeźba została wykonana z piaskowca i pomalowana na biało w 2014 roku, a jej autorem jest Michał Jackowski. Koncepcja projektu rzeźby powstała na bazie wzorników rzeźb z epoki oraz zachowanych do dziś herm w Wersalu. Nimfa Pomona to w mitologii rzymskiej bogini opiekuńcza sadów, ogrodów i owoców, często przedstawiana z rogiem obfitości lub gałęzią jabłoni. Mitologia przedstawia ją jako małżonkę Wertumnusa, boga przemian i pór roku, który przybierając postać starej kobiety nakłaniał Pomonę do wyjścia za niego za mąż.

51. KOLUMNA Z WAZĄ I

drewno, żywica 

2014 r., Pracownia Konserwatorska GALERIA i Michał Jackowski

Istnienie kolumn z wazami w linii boskietu w XVIII w. potwierdza rycina J.M. Rentza oraz inwentarz dóbr spisany po śmierci J. K. Branickiego, który stwierdza „Przy trzech perspektywach tychże szpalerów (boskietu) stoi po dwie kolumn trylażowych w kratkę zielono malowaną, (…) na niższych (…) czterech kolumnach stoją wazy drewniane snycerskiej roboty, biało malowane (…)”. Zarówno kolumny, jak i wazy były zatem drewniane, a malowano je farbami olejnymi dla konserwacji, zaś rzeźby – na biało, dla uzyskania efektu marmuru. Konstrukcje trejażowe, od francuskiego „treillage”, czyli krata, były powszechnie wykorzystywane w barokowej sztuce ogrodowej. Tworzono z nich altany, ścianki, bersa, a nawet pokrywano nimi całe budynki. Obecne kolumny zostały zaprojektowane przez arch. Tomasza Rogalę, a wykonane w 2014 r. przez Pracownię Konserwatorską GALERIA. Wazy na szczycie z materiału kompozytowego wykonał Michał Jackowski.

52. SATYR

piaskowiec szydłowiecki 

2012 r., Michał Jackowski

Linię boskietu od strony Salonu Ogrodowego ozdabiają hermy i kolumny odtworzone w latach 2012-2015 flankujące każde z pięciu wejść do boskietu. Są to przedstawienia bogów i postaci związanych z siłami natury i przyrodą. Przy drugim i czwartym wejściu znajdują się dwie nieco odmienne hermy satyrów (zwanych w tradycji rzymskiej faunami). Satyrowie to mitologiczne greckie bóstwa gór i lasów, pół-mężczyźni, pół-kozły z różkami na czole i koźlimi kopytami na owłosionych nogach. Uczestniczyli wraz z bachantkami w dzikich orszakach Dionizosa, uganiając się za kobietami i upajając się winem. Dwaj białostoccy satyrowie różnią się wiekiem, jeden z nich przedstawiony jest jako młody mężczyzna bez zarostu i z krótszymi różkami, drugi ma już gęstą brodę i dłuższe rogi. Rzeźby wykonał Michał Jackowski w 2012 roku (para herm przy drugim wejściu od strony pałacu) oraz w 2013 r. (para herm przy czwartym wejściu od strony pałacu). Projekt rekonstrukcji rzeźb opierał się na nielicznych źródłach materialnych (oryginalna herma satyra znajdująca się obecnie w westybulu pałacu oraz dwa zdjęcia archiwalne przedstawiające zniszczone hermy). Hermy zostały wykonane z piaskowca szydłowieckiego i pomalowane na biało, aby wspaniale kontrastować z zielenią znajdującej się za nimi ściany zarośli grabowych boskietu.

53. BACHANTKA

piaskowiec szydłowiecki

2012 r., Michał Jackowski

Linię boskietu od strony Salonu Ogrodowego ozdabiają hermy i kolumny odtworzone w latach 2012-2015 flankujące każde z pięciu wejść do boskietu. Są to przedstawienia bogów i postaci związanych z siłami natury i przyrodą. Przy drugim i czwartym wejściu znajdują się bliźniacze hermy bachantek – mitologicznych czcicielek boga wina Dionizosa, które wędrowały za nim i bawiły się w orszakach dionizyjskich. Hermy o wysokości ok. 2,5 metra przedstawiają popiersia młodych kobiet z opaskami na włosach oplecionych bluszczem i ozdobionych pękami winogron. Także same postumenty herm wzbogacone są dekoracjami roślinnymi. Rzeźby wykonał Michał Jackowski w 2012 roku (para herm przy drugim wejściu od strony pałacu) oraz w 2013 r. (para herm przy czwartym wejściu od strony pałacu). Projekt wykonania opierał się na nielicznych źródłach materialnych (oryginalna herma satyra znajdująca się obecnie w westybulu pałacu oraz dwa zdjęcia archiwalne przedstawiające zniszczone hermy). Hermy zostały wykonane z piaskowca szydłowieckiego i pomalowane na biało, aby wspaniale kontrastować z zielenią znajdującej się za nimi ściany zarośli grabowych boskietu.

54. KOLUMNA Z WAZĄ Z ŻEŃSKIM PUTTEM

drewno, żywica 

2014 r., Pracownia Konserwatorska GALERIA 
i Michał Jackowski

Środkowe wejście do boskietu od strony Salonu Ogrodowego flankują dwie pary kolumn z wazami na szczycie. Jedna para to kolumny kamienne, a druga to kolumny trejażowe z wazami i postaciami dzieci. Istnienie tych kolumn potwierdza inwentarz dóbr spisany po śmierci J. K. Branickiego, który stwierdza „Przy trzech perspektywach tychże szpalerów (boskietu) stoi po dwie kolumn trylażowych w kratkę zielono malowaną, z których na dwu stoją dwie figurki drewniane z wazkami, biało malowane”. Kolumny o czworobocznym przekroju wznoszą się na nieco szerszym cokole z miedzianym gzymsem oraz na betonowej podstawie. Wazę na szczycie kolumny podtrzymuje żeńskie putto, czyli postać nagiej dziewczynki klęczącej na jednym kolanie trzymająca w prawej dłoni girlandę z kwiatów oplatającą wazę. 

55. KOLUMNA Z WAZĄ Z MĘSKIM PUTTEM

drewno, żywica 

2014 r., Pracownia Konserwatorska GALERIA 
i Michał Jackowski

Środkowe wejście do boskietu od strony Salonu Ogrodowego flankują dwie pary kolumn z wazami na szczycie. Jedna para to kolumny kamienne, a druga to kolumny trejażowe z wazami i postaciami dzieci. Istnienie tych kolumn potwierdza inwentarz dóbr spisany po śmierci J. K. Branickiego, który stwierdza „Przy trzech perspektywach tychże szpalerów (boskietu) stoi po dwie kolumn trylażowych w kratkę zielono malowaną, z których na dwu stoją dwie figurki drewniane z wazkami, biało malowane”. Kolumny o czworobocznym przekroju wznoszą się na nieco szerszym cokole z miedzianym gzymsem oraz na betonowej podstawie. Wazę na szczycie kolumny podtrzymuje męskie putto, czyli postać nagiego pucołowatego chłopca klęczącego na jednym kolanie. Putto trzyma w lewej dłoni girlandę z kwiatów oplatającą wazę. 

56. KOLUMNA Z WAZĄ II

piaskowiec szydłowiecki

2015 r., Pracownia Kamieniarstwa Artystycznego „KAM-ART” i Michał Jackowski

Główne, środkowe wejście do boskietu od strony Salonu Ogrodowego flankują dwie pary kolumn z wazami na szczycie. Bliżej alejki kończącej się perspektywą Salonu Włoskiego stoją dwie czterometrowe kolumny z piaskowca szydłowieckiego pomalowane na biało. Okrągłe kolumny wspierają się na czworokątnych w przekroju cokołach. Na kapitelach kolumn znajdują się wydłużone wazy z dekoracją roślinną – zwisającymi wiciami liści i kwiatów. Na szczycie obu waz widać dodatkowy mały wieniec lub bukiet kwiatów. Kolumny zostały wykonane w 2015 r. według projektu arch. Tomasza Rogali przez Pracownię Kamieniarstwa Artystycznego „KAM-ART”, a wazy wyrzeźbił Michał Jackowski. Istnienie kolumn z wazami w XVIII w. potwierdza rycina J.M. Rentza oraz inwentarz dóbr spisany po śmierci J. K. Branickiego, który stwierdza „na bokach (…) stoją dwie kolumny kamienne, biało malowane, z wazami na wierzchu takiemiż (…)”.

57. SYRINX

piaskowiec szydłowiecki

 2013 r., Michał Jackowski

Herma Syrinks to półpostać kobiety z upiętymi włosami, na których znajduje się wieniec z roślin, trzymająca dłońmi przy boku pęk trzcin. Upozowanie postaci nawiązuje do rzeźby Syrinx z ogrodów wersalskich autorstwa Simona Maziere z lat 1686-1689. Rzeźba częściowo jest widoczna także na rycinie Michaela Rentza z lat 1746-50 przedstawiającej projektowany Salon Ogrodowy Branickich. Herma została wykonana z piaskowca w 2013 roku, a jej autorem jest Michał Jackowski. Syrinks to w mitologii rzymskiej nimfa rzeczna, którą posiąść chciał nienasycony bóg lasów i dzikiej przyrody, Pan. Nimfa, wystraszona wyglądem Pana (pół-człowiek, pół-kozioł), rzuciła się do ucieczki, a gdy już nieomal była w jego rękach, wskoczyła do rzeki i dzięki pomocy bogów zamieniona została w trzcinę wodną. Gdy wiatr zaszumiał w trzcinie, rozległy się dźwięki muzyki, więc Pan, ściąwszy i związawszy łodygi trzcin, stworzył z nich syryngę, zwaną także fletnią Pana – instrument po dziś dzień popularny w Grecji i krajach bałkańskich. Historia Pana i Syrinks powtarza się na jednym z fresków na elewacji ogrodowej pałacu Branickich.

58. PAN

piaskowiec szydłowiecki

 2013 r., Michał Jackowski

Herma Pana to postać nagiego pół-mężczyzny, pół-kozła z kędzierzawymi włosami, bujnym zarostem i małymi rogami na głowie. Postać przepasana jest rzemieniem oraz owinięta koźlą skórą ze zwisającą głową i kopytami. W prawej dłoni Pan trzyma instrument dęty – syryngę – składającą się z siedmiu połączonych trzcinowych rurek – piszczałek – o różnej długości. Instrument ten nawiązuje do najbardziej znanego mitu o Panu, według którego nimfa rzeczna Syrinks, nie chcąc wpaść w ręce lubieżnego boga, została zamieniona w trzcinę wodną. Według mitologii Pan był bogiem lasów, opiekunem trzód i pasterzy, znany był ze swojej dzikości, podbojów miłosnych i przeraźliwego, budzącego lęk krzyku (stąd wzięło się powiedzenie „paniczny strach”). Spośród bogów olimpijskich najbardziej cenił go Dionizos, dlatego Pan był częstym uczestnikiem jego orszaków. Herma Pana została wyrzeźbiona z piaskowca w 2013 roku, a jej autorem jest Michał Jackowski. Wzorów do projektu dostarczyły liczne przedstawienia Pana w sztuce, katalogi rzeźb wersalskich a także herma ogrodowa Pan autorstwa Simona Maziere z lat 1686-1689 w Wersalu.

59. ŚCIANKA PARAWANOWA

XVIII w./rewaloryzacja 2005 r., wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej, Maciej Dąbrowski 

Barokowe ogrody były pełne różnorodnych elementów tworzących spójną i przemyślaną kompozycję. Główną dominantą był jednak pałac. Z poziomu pierwszego piętra można było podziwiać całość ogrodów, a z okien poszczególnych pomieszczeń wytyczono tzw. prospekty, które kierowały wzrok ku niespodziankom i atrakcjom. Jedną z nich była ścianka parawanowa z iluzjonistycznym malowidłem. Położona wśród szpalerów w pobliżu Altany Chińskiej zamykała perspektywę z okien apartamentu hetmanowej. Pełniła także funkcję praktyczną – zasłaniała wejście do piwnic pod Altaną Chińską. W połowie XVIII w. ścianka miała półkoliście zamkniętą niszę z malowidłem, a w końcówce XVIII w. z inicjatywy Izabeli Branickiej niszę wykończono ostrołukowo zgodnie z modnym wówczas nurtem wprowadzania romantycznych elementów „gockich” do parków kształtowanych na styl angielski. Do naszych czasów nie zachował się fresk iluzjonistyczny i do dziś nie wiadomo, jakie treści były na ściance przedstawione. Według ks. dra Niecieckiego najprawdopodobniej był to wizerunek Wenus. W okresie międzywojennym w jego miejsce namalowano wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej w otoczeniu ornamentów kwiatowych. Autorem malowidła był Józef Blicharski, a okazją prawdopodobnie koronacja wileńskiego obrazu w 1927 roku. W kolejnych latach wizerunek przemalował autor znanego obrazu Jezusa Miłosiernego, Eugeniusz Kazimirowski, który przybył do Białegostoku z Wilna w 1936 r. i tutaj zmarł. Malowidło zniknęło bezpowrotnie w okresie powojennym. Wobec braku przekazów na temat treści fresku z czasów Branickich w 2005 roku z inicjatywy obywatelskiego komitetu przywrócono na ściance parawanowej wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej inspirowany międzywojennym malowidłem Blicharskiego. Obraz namalował Maciej Dąbrowski.

60. SALON WŁOSKI

lata 30. XVIII w., odbudowany w 1959 r.

2024 r., dekoracja rzeźbiarska, zespół autorski Lyubomir Grigorov (Sofia), Czawdar Todorow (Warszawa) 

To najważniejsza i najokazalsza budowla na terenie boskietów, czyli tej bardziej tajemniczej części ogrodów Branickich. Boskiety (od francuskiego bosque – gaj, lasek) skomponowane były z kilkunastu kwater otoczonych strzyżonymi szpalerami drzew, przede wszystkim grabów, a całość tworzyła system przecinających się alejek i zacisznych gabinetów. Salon Włoski posadowiony został na zamknięciu poprzecznej osi widokowej ogrodów, a na jej przeciwległym końcu znalazły się Altana pod Orłem i, dalej, Pawilon nad Kanałem, niosące istotne treści apoteozujące hetmana Branickiego. Zatem i Salon Włoski nie mógł być pozbawiony warstwy ideowej. W swojej wymowie miał przekazywać treści nawiązujące do idei powrotu złotego wieku w Cesarstwie Rzymskim za panowania Oktawiana Augusta. Czasy spokoju i obfitości miały nadejść także w Rzeczypospolitej po zakończeniu sporów o elekcję polskiego króla i wstąpieniu na tron saskiej dynastii Wettynów w drugiej połowie lat 30. XVIII w. (August III był przyjacielem Branickiego). W tym właśnie czasie przystąpiono w Białymstoku do szeroko zakrojonych prac przy rozbudowie rezydencji i jej programu ideowego, których efektem był m.in. Salon Włoski.

Głównym źródłem do poznania jego pierwotnego wyglądu i wystroju rzeźbiarskiego jest rycina ze zbiorów Stanisława Augusta Poniatowskiego z lat 50-tych XVIII, przerysowana w latach 70-tych. Budowla wspomniana jest w źródłach w 1739 i 1752 roku. Salon musiał powstać zatem w latach 30-tych XVIII w., a rzeźby na jego attyce – podobnie jak na wszystkich pozostałych budynkach w czasach Branickiego – były drewniane, pomalowane na biało. Nietrwały materiał sprawił, że szybko uległy zniszczeniu, tak, że nie zostały wymienione w bardzo szczegółowym inwentarzu wszystkich dóbr Branickiego spisanym w 1772 r. po jego śmierci.

Lokalizacja pawilonu wśród bujnej zieleni boskietów grabowych nawiązywała do świata przyrody, dzikich zwierząt, powrotu człowieka do życia w harmonii z naturą, czyli tego, co miało charakteryzować nadejście wieku złotego. Pawilon Włoski wkomponowano w linię ogrodzenia, za którym znajdował się Zwierzyniec Danieli. Tuż za ażurowo wykończoną tylną ścianą Salonu umiejscowiona była sadzawka służąca za wodopój dla dzikich zwierząt. Goście pawilonu przy odrobinie szczęścia mogli zatem stanąć oko w oko z dziką naturą. 

Budowlę w formie kolumnady przykrywa dach z attyką, na której ustawione są po cztery wazy i rzeźby odtworzone w 2024 roku. Z waz wystają widoczne końce rogów obfitości wypełnione kwiatami i owocami. Rzeźby przedstawiają kolejno, od lewej strony patrząc, bogów: Saturna, Apolla, Astreję i Jowisza. Zgodnie z mitologią i poematami rzymskimi wiek złoty to ten, w którym rządzić zaczyna Saturn, a na ziemię schodzi z niebiańskich wyżyn bogini Astreja, aby ponownie żyć wśród ludzi, wraz z niebiańskim bratem Apollem. Na tylnej ścianie Salonu znajdują się cztery popiersia na konsolach. Dostępne materiały źródłowe nie pozwoliły na jednoznaczne rozpoznanie przedstawionych postaci.  Zgodnie z pewną prawidłowością w rezydencji Branickiego można przyjąć, że były to tzw. „antyki”, czyli przedstawienia historycznych postaci ze starożytnego Rzymu, w tym przypadku związanych z ideą powrotu złotego wieku, czyli z Oktawianem Augustem. Od lewej są to zatem: Eneasz –  mitologiczny praojciec rzymskich cesarzy, z którego syna Julusa-Askaniusza wywodził się ród julijski, Oktawian August – przedstawiony w rzymskiej todze, Julia – siostra Juliusza Cezara, która została wydana za Leszka III, legendarnego przodka rodu Gryfitów-Branickich oraz sam Juliusz Cezar.